Niemowlak na basenie

O tym jak rozpocząć przygodę z basenem rozmawiałam z instruktorem pływania Szymon Siejkowskim ze Szkoła Pływania Fregata Swimming. Od 11 lat pracuje z niemowlętami i dziećmi, najpierw oswajając je z wodą, a później ucząc pływania. Przez ten czas rozwijał umiejętności konsultując swoją prace z prekursorami pływania małych dzieci w Polsce, Norwegii, Czechach, Francji, Wielkiej Brytanii oraz Hiszpanii. Uśredniając w semestrze uczy około 450 dzieci, co po 11 sezonach daje 4950 małych pływaków, którzy nauczyli się miłości do wody!

Dziękujemy za liczne pytania, które wcześniej skierowaliście do nas. Mamy nadzieję, że udało nam się na większość z nich satysfakcjonująco odpowiedzieć 🙂 

Jako fizjoterapeutka, na co dzień pracująca z niemowlakami i dziećmi, wiem jak ważne i cenne są zajęcia na basenie od wczesnych miesięcy życia. Sama rodzicom swoich małych pacjentów zalecam rozpoczęcie zajęć na basenie, ponieważ wpływają one bardzo korzystnie na napięcie mięśniowe u dzieci. Środowisko wodne daje nam możliwość w sposób łatwiejszy, atrakcyjniejszy stymulacji ruchowej dziecka adekwatnie do jego wieku. Jak to wygląda w Waszej szkole nauki pływania z podziałem grup?

Zajęcia zaczynamy z dziećmi w wieku około trzeciego miesiąca życia, ponieważ zazwyczaj dzieci w tym wieku trzymają już główkę, co ułatwia rodzicom pracę z dzieckiem w wodzie. Najczęściej jest to moment, kiedy zaczyna stabilizować się u dzieci termoregulacja ciała, co pozwala na to by dzieci radziły sobie z różnicami temperatur na basenie. Jednak jest to płynna granica, gdyż mogą być również dzieci młodsze, które wcześniej będą gotowe do rozpoczęcia przygody z wodą, jak i mogą być takie, które będą potrzebowały miesiąc więcej. A często jest również i tak, że to rodzice nie są jeszcze gotowi na wspólne pływanie ze swoją rybką.

Pierwszy rok życia jest podzielony w naszej szkole pływania na dwie grupy, ponieważ w tym roku zachodzą najbardziej dynamiczne zmiany u małego człowieka i każdy z tych etapów mocno się różni. 3-6 miesięcy to czas kiedy ćwiczenia są wykonywane głównie w pozycji horyzontalnej, która jest wskazana dla niego w pierwszym etapie życia  i 7-12 miesięcy kiedy wertykalizujemy (pionizujemy) dziecko, które jest bardzo ciekawe świata i chce żeby jego głowa była najwyższym punktem ciała.

Kolejne grupy są dzielone co 12 miesięcy z podziałem na semestry, gdzie zabawy, ćwiczenia i pomoce dydaktyczne są przemyślane w kontekście etapów rozwojowych dziecka.

Wiem, że jest możliwość skorzystania z zajęć próbnych, czy na wszystkich Waszych obiektach?

Na każdym z basenów, na których pracujemy jest możliwość skorzystania z zajęć próbnych. Trzeba się wtedy wcześniej skontaktować z naszym biurem w celu ustalenia, w jakich grupach są wolne miejsca na lekcji. Następnie, po zapisaniu zapraszamy na basen, gdzie zajmie się wami instruktor.

Organizujemy też bezpłatne zajęcia, specjalnie dedykowane dla osób niezdecydowanych, podczas których tłumaczymy charakterystykę naszych zajęć i sposób, w jaki będziemy pracowali w wodzie.

Czy warto udać się na zajęcia próbne, czy można zapisać się w ciemno?

Myślę, że zajęcia próbne są bardziej dla rodziców niż dla dzieci, ponieważ przychodząc z tak małym dzieckiem na basen po jednym spotkaniu nie można ocenić zbyt wiele. Ważne, by rodzic przekonał się, że takie zajęcia są w pełni bezpieczne dla dziecka i że znajduje się z dzieckiem pod profesjonalną opieką. A wrażenia? Możecie przyjść raz i będzie cudownie, a kolejnym razem będzie płacz od samego początku lub odwrotnie. Dlaczego? Jak wcześniej wspomniałem jest to okres dynamicznych, wręcz kosmicznych zmian w rozwoju dziecka. Skoki rozwojowe, wyżynające się zęby, później lęk separacyjny, czasami zmiana pory zajęć, zmiana opiekuna, zmęczenie, senność, chwilowy głód… To wszystko może mieć wpływ na powodzenie zajęć. Do tego dochodzą bodźce, którymi dzieci są bombardowane na basenie, a wrażliwość każdego dziecka jest trochę inna. Dzieci średnio potrzebują około 4 spotkań żeby zaakceptować nową sytuacje, wtedy zauważmy u dzieci większy spokój i satysfakcję z pływania. Niejednokrotnie to samo tyczy się też rodziców 🙂 

Czy warto zatem przyjść na jednorazowe zajęcia? Oczywiście, także po to żeby sprawdzić czy obiekt na którym będą odbywały się zajęcia nam odpowiada. A jeśli chodzi o dziecko to my zadbamy aby  pokochało wodę jednak nie ocenimy tego obiektywnie po jednej wizycie na basenie.

Jako mama, przed rozpoczęciem zajęć zastanawiałam się jaka woda w basenie byłaby najbezpieczniejsza dla mojego dziecka. Czy woda w basenie powinna być chlorowana, ozonowana a może nie ma to znaczenia?

Obecnie parametry wody w basenach, gdzie odbywają się zajęcia dla najmłodszych dzieci są regulowane ustawą i wodą musi być badana co tydzień przez sanepid. Na każdym basenie w wodzie jest chlor, nawet jeśli woda jest ozonowana, jonizowana, elektrolizowana to zawsze tam znajdą się dodatki chloru. Obojętnie zatem jaki basen wybierzecie, zawsze będzie tam chlor. Mogą się różnić metoda uzdatnia wody, np. jest możliwe elektrolizowanie soli w wodzie, podczas której wytrąca się chlor, lub może być kropelkowo dodawany w płynie. Obojętnie jaka to będzie metoda chlor tam będzie i uważam, że jest to jedyna metoda, która chroni nas i dzieci przed bakteriami. Wynika to też z temperatury wody, która jest wyższa niż w tradycyjnym basenie i łatwiej tam o rozmnażanie się bakterii. Jednocześnie podkreślam, że stężenie tego chloru jest minimalne i jest to chemia zupełnie innej jakości niż ta kiedy ja byłem dzieckiem. Trenując pięć razy w tygodniu musiałem zmieniać kąpielówki na nowe co miesiąc, bo robiły się w nich dziury. Teraz w tym samym kostiumie pływam cały sezon albo więcej, a prowadzę w wodzie średnio 35/40 lekcji tygodniowo.

Odpowiadając na pytanie, jeśli na basenie są prowadzone zajęcia dla niemowląt to woda musi być OK i pilnuje tego sanepid. Odradzam zwykłe baseny hotelowe, jacuzzi i ciepłe źródła z wyżej wymienionych powodów (temperatura + bakterie = mnóstwo chloru).

A co z pielęgnacją po kąpieli w basenie? Ja osobiście czasami kąpię dziecko bezpośrednio po zajęciach na basenie, a czasami w domu (wszystko zależy, czy jestem sama, czy jesteśmy w dwójkę z mężem). Ale zawsze w domu po basenie kremuje ją emolientem.

Dobrze jest przynajmniej opłukać dziecko po wyjściu z wody, bo może być na nich nie tylko woda i chlor, ale też np. makijaż mam. Ale uzależniałbym to od nastroju dziecka. Jeśli jest zmęczone i rozdrażnione to wykąpałbym je w domu, jeśli jest rozluźnione i ma siłę to wziąłbym z nim prysznic na basenie. Jeśli chodzi o pielęgnację to radzę rodzicom żeby po zajęciach na basenie korzystali z tych samych kosmetyków co zwykle po kąpieli w domu.

Jestem świadoma, że każde dziecko preferuje inną temperaturę wody do kąpieli. Ale czy są jakieś wytyczne, ile stopni powinna mieć woda na basenie, żeby maluch nie marzł? I jak długo mogę przebywać z dzieckiem w wodzie?

Fajnie jeśli woda ma około 32 stopnie Celsjusza. Żeby dziecko czuło się komfortowo w takiej temperaturze powinniśmy je do tego przygotować w domu podczas codziennych kąpieli. Ja proszę żeby rodzice codziennie obniżali temperaturę aż dojdą do temperatury w której będą odbywały się zajęcia. Można też wydłużać czas kąpieli, wtedy temperatura sama zacznie spadać.

Jak długo przebywać z dzieckiem w wodzie? Odpowiedź jest prosta, tak długo jak sprawia mu to przyjemność. Zdarzali nam się rodzice którzy kąpali dzieci w domu nawet 40 minut! Ale 15-20 minut w zupełności wystarczy 🙂

Padło pytanie od jednej z mam: Co z katarem u dziecka, czy może uczęszczać na zajęcia? Rozumiem, że chodzi tu o dziecko, które ma katar, ale ma wykluczone infekcje.

Uwaga, nie jestem lekarzem! Jednak spróbuję odpowiedzieć na to pytanie zgodnie z moją wiedzą. Jeśli katarowi nie towarzyszą żadne inne dolegliwości, nie jest to przeciwwskazanie do wychodzenia na dwór, spacerowania, zajęć na basenie. Powiem więcej, po zajęciach na basenie, nosek często się oczyszcza co przynosi dziecku ulgę. Katar to nie zawsze oznaka choroby, katar pojawia się np. przy ząbkowaniu czy przy alergiach. Uważam, że jeśli katarowi nie towarzyszą inne objawy i nie jest on nieznośny dla dziecka to nie ma powodu żeby nie przyjść na zajęcia. Tą samą zasadą kierowałem się przy swojej córce 🙂

Warto dodać, że przed chodzeniem na basen należy zapytać pediatrę czy dziecko nie ma przeciwwskazań do uczęszczania na basen np. ze względu na alergię, refluks, choroby skórne itp.

I tu znowu podkreślę że nie jestem lekarzem, ale spróbuję odpowiedzieć zgodnie z własnym sumieniem. Nie wiem jaka alergia może być przeciwwskazaniem do zajęć na basenie? Może na chlor, rzadko, ale się zdarza.

Dzieci z refluksem przychodzą na basen i nie ma to wpływu na zajęcia. Przynajmniej tak twierdzą rodzice. Zdarza się, że te dzieci częściej ulewają, ale to nie jest przeciwwskazanie z mojego punktu widzenia.

Choroby skórne – to może być problem, ale na jednym ze szkoleń zagranicznych spotkałem się z taką odpowiedzią: “A czy rodzice w domu z powodu tej dolegliwości nie kąpią dziecka w ogóle? Nie. Wiec jeśli kąpią je w domu to 30 minut na basenie nie zrobi różnicy, a pomoże przy wielu innych rzeczach.” Oczywiście zdaję sobie sprawę, że są różne dolegliwości i nie należy tego bagatelizować.

W karierze zdarzyły mi się trzy wykluczenia, kiedy dzieci musiały przerwać uczestnictwo w zajęciach i zawsze był to problem z uchem. Powiem tylko, że prowadzę zajęcia z maluszkami od 11 lat i  uczę około 500 dzieci w semestrze, wiec te trzy przypadki to naprawdę wyjątkowe sytuacje.

Jednak dla własnego spokoju na pewno warto zapytać, czy niema przeciwwskazań żeby nasze dziecko uczestniczyło w zajęciach na basenie. Osobiście wierzę że jest milion razy więcej wskazań niż przeciwwskazań 🙂

Jak rodzic może rozpoznać, że jego dziecko jest gotowe na takie zajęcia? Rodzice pytają także o „odruch”, który pozwala na bezpieczne zanurzanie go w wodzie .

To czy dziecko jest gotowe poruszyliśmy już we wcześniejszym pytaniu. Na pewno warto je przygotować w domu, przez obniżanie temperatury wody, przemywanie twarzy. Trzeba zadbać o to żeby dziecko przed zajęciami było syte i tu może zaskoczę część z rodziców. Małym dzieciom dajemy jeść w szatni przed zajęciami, nie tak ja się mówi 45 min przed zajęciami, w przeciwnym razie dziecko będzie głodne i zamiast czerpać przyjemność z czasu spędzonego w wodzie będzie domagało się jedzenia. Mleko mamy czy mieszanki które dzieci dostają są lekkostrawne i nie będzie ich bolał brzuszek, tak jak to jest z dorosłymi, kiedy idą na trening po obiedzie. A co z ulewaniem? To tylko mleko 😉 Trzeba też zadbać o to żeby dziecko nie było zmęczone, będzie to sygnalizowało i zamiast przyjemnej kąpieli będziemy mieli walkę o przetrwanie.

Pytanie czy rodzice są gotowi? Ale tutaj już każdy musi odpowiedzieć sobie sam 🙂

Z odruchem, o którym tyle się mówi jest natomiast tak. Każde dziecko które włożycie pod wodę i wyciągnięcie, przeżyje. Jest odruch ratunkowy, który ma pozwolić młodemu organizmowi przetrwać. Co znaczy, że zanurzenie w pierwszych miesiącach życia dziecka będzie bezpieczne, ale nie znaczy to, że dziecko będzie to lubiło. Jestem nawet przekonany, że będzie płakało i nie polubi nurkowania.

My zawsze przed zanurzeniem głowy przygotowujemy dzieci, uwrażliwiamy twarz, pozwalamy doświadczać tego, że woda wpływa do ust, uczymy jak postępować kiedy dziecko się zachłyśnie i dopiero jeśli uznamy, że jest dobrze przygotowane, wtedy z nim nurkujemy.

Podsumowując nie korzystamy z odruchu który jest odruchem lekowym i ma pozwolić dziecku przetrwać. Uczymy dziecko i czekamy, aż będzie gotowe do tego żeby je zanurzyć. To dla nas bardzo ważne.

A co z utonięciem na „sucho” i utonięciem „wtórnym”? W internecie krąży wiele sprzecznych informacji na ten temat. Czy mógłbyś wyjaśnić o co chodzi?

No i właśnie… Kiedy pierwszy raz o tym usłyszałem, chciałem zmienić zawód (śmiech). Nie poddałem się jednak i postanowiłem, że nie będę opierał się na tekstach internetowych nieznanego pochodzenia, bo ktoś coś słyszał, tylko zaczerpnę wiedzę z zagranicznych publikacji.

W skrócie, okazało się, że nasze ciało ma właściwości przepuszczalne. Co oznacza, że jeśli niewielka ilość wody jakimś sposobem znajdzie się w płucach, to one ją wchłoną. Wspomnę tu, że żeby to się stało musi dojść do bardzo poważnego incydentu. Natomiast jeśli to będzie woda słona o dużym stężeniu (jak np. w oceanie gdzie miały miejsce takie przypadki), to płuca nie są wstanie wchłonąć tej soli i starają się ją wyrzucić. Wtedy zaczynają gromadzić płyn, który ma je oczyścić z i w konsekwencji wypełniają się nim, a to już jest bardzo groźne. Czytałem że zdarzyło się to w USA i potwierdzili to ratownicy z którymi rozmawiałem.

Natomiast w naszych warunkach i przy takich stężeniach jakie mamy na basenach, taka sytuacja nie może się zdarzyć.

Nie znaczy to jednak też, że nie możemy się kąpać z naszymi pociechami w morzu. Jeśli temperatura wody nie przeszkadza dziecku to nie ma przeciwwskazań. Na pewno zdarzy się też, że woda morska kapnie dziecku do ust. Uważam, że tu też należy kierować się zdrowym rozsądkiem. Kropla wody morskiej nie zrobi dziecku krzywdy, jeśli ktoś poda dziecku kubek takiej wody to może być słabo, ale kropla może się zdarzyć. Ja ze swoją córką pływałem i było super.

Omijałbym natomiast z dzieckiem baseny solankowe. Stężenie soli jest w nich wysokie i może obszczypać pupę, temperatura wysoka, woda odparowuje a razem z na opary soli. Zostawiłbym te baseny dla dorosłych.

Oprócz dużego zadowolenia dzieci oraz rodziców basen niesie ze sobą wiele innych korzyści, m.in. dziecko oswaja się z wodą, buduje bliskość i zaufanie z rodzicem, stymulowane są ponadto wszystkie jego zmysły, dzięki którym łatwiej rozwija się ruchowo. Dziecko uczy się przenoszenia ciężaru ciała, kontroli głowy i ciała w różnych płaszczyznach dzięki pracy układu przedsionkowego, oraz budowania symetrii ciała i pracy później w asymetrii. Jakie korzyści mogą płynąć jeszcze z przygody z wodą?

Badacze wykazują tu całe spektrum korzyści. Najbardziej oczywistymi wydają się te ww. związane z rozwojem fizyczny i osobiście też zauważam, że te zajęcia mają wpływ np. na czucie równowagi, czucie ruchu, precyzję ruchu itd.

Lecz naukowcy idą dalej i pokazują długofalowe działanie aktywności w wodzie. Większa gęstość mięśni, większa powierzchnia płuc. Dzieci, które chodzą na basen statystycznie lepiej operują nożyczkami w wieku przedszkolnym, łatwiej przychodzi im nauka matematyki, potrafią bardzo trafnie opisywać swoje emocje, mają łatwość w komunikacji, są bardziej odporne na stres, szybko odnajdują się w nowych sytuacjach.

Basen jest też dobrą profilaktyką w kontekście chorób cywilizacyjnych, wad postawy, zaburzeniach integracji sensorycznej itd.

Tych korzyści naprawdę jest mnóstwo, uważam osobiście że przychodząc na te zajęcia dajecie dziecku kapitał który będzie procentował całe życie! Myślę też, że aby wyczerpująco odpowiedzieć na to pytanie, należałoby poświęcić osobny obszerny artykuł.

A jak można w domu przyzwyczaić dziecko do zajęć w basenie? Co sądzisz o kąpaniu noworodków w wiaderkach, wanienkach z wkładkami itp.?

Uważam, że każda metoda, która pozwala rodzicom czuć się bezpiecznie podczas tej trudnej czynności, a dzieciom sprawia przyjemność jest dobra. Każda ma swoje plusy.

My jednak opracowaliśmy swój sposób kąpieli małych dzieci, który ma nam pomóc w pracy na basenie. Dla nas ważne jest żeby kąpać dzieci w wannie, gdzie mogą uczyć się przestrzeni, z którą spotkają się na basenie. Proponujemy żeby wanna stała na podłodze, wtedy mamy pewność że się nie przewróci, a rodzice mogą swobodnie pracować z dzieckiem. Stronimy od wkładek i temu podobnych ponieważ chcemy, żeby dzieci doświadczały jak najwięcej. Jednak jeśli ktoś chce kąpać w ten sposób dziecko to zapraszam najpierw na nasze zajęcia, gdzie was tego nauczymy.

Jako Fregata udostępniamy poradnik kąpielowy, zapraszam do ściągnięcia z naszej strony i do czytania 🙂 Wszystkie inne sposoby na pewno są dobre i nie chce żeby ktoś pomyślał że je neguję, lecz dla naszych potrzeb basenowych ta metoda jest idealna.

Często rodzice mówią, że nie mają czasu na uczęszczanie z dzieckiem na zorganizowane zajęcia danego dnia albo nie mają takiej możliwości, bo nie wszędzie są baseny, na których są prowadzone zorganizowane zajęcia dla najmniejszych. Czy jak nie ma takiej możliwości, to czy nie ma przeciwwskazań, aby chodzić samemu z dzieckiem?

Na zajęciach mamy sprecyzowane cele, jako instruktorzy potrafimy ocenić potencjał dziecka i wiemy kiedy możemy oczekiwać od niego więcej, a kiedy odpuścić. Badania amerykańskie pokazują, że rodzic, nawet znając metodę nie będzie w stanie uzyskać z dzieckiem takich efektów jak specjalista. Wiec jeśli chcemy żeby czas spędzony na basenie przynosił dziecku wymierny efekt, to musimy znaleźć ten czas i szkołę pływania dla niemowląt.

Lecz jeśli chcemy razem spędzić fajnie czas, to oczywiście nie ma przeciwwskazań żeby samemu przejść się na basen. Sama sytuacja i woda będą dodatkowo stymulować dziecko i na pewno taka sytuacja jest korzystna dla dziecka. Trzeba tylko pamiętać, żeby wybierać baseny, gdzie będą odpowiednie parametry wody i tak żeby blisko nas był ratownik, który udzieli nam pomocy w razie gdyby była taka potrzebna.

Jeżeli rodzice już chodzą sami na zajęcia, to na co powinni zwracać uwagę, żeby robić to bezpiecznie i wspierać ruchowo dziecko, a nie zaszkodzić mu?

Wierzę że jeśli ktoś chodzi z dzieckiem na zajęcia to osoba, która te zajęcia prowadzi jest kompetentna i dobrze pokieruje wami i waszym dzieckiem. Jednak pamiętałbym o tym żeby kierować się zdrowym rozsądkiem, bo każde dziecko rozwija się trochę inaczej. Czyli np. z maluszkami do 5-6 miesiąca pływałbym głównie w pozycjach horyzontalnych. Jeśli ćwiczymy z takim dzieckiem, czasem musimy je spionizować wtedy lekko pochylamy dziecko twarzą w swoją stronę i nie musimy się martwić o żadne obciążenia np. kręgosłupa. Jeśli trzymamy dziecko pod ramiona to tak, żeby głowa nie zapadała się w tułów, zdarza się tak jeśli obręcz barkowa jest jeszcze słaba. Ograniczmy ćwiczenia w siadzie jeśli dziecko jeszcze nie siedzi itd.

Jednocześnie chcę zauważyć, że są ćwiczenia, które trzeba zrobić w określony sposób żeby dobrze stymulować dziecko. Są to np. ćwiczenia wzmacniające, które wykonujemy jeszcze zanim dziecko samo opanuje umiejętność i wtedy wykonuje się je w pionie czy w podporze. Są to ćwiczenia wykonywane krótko, przeważnie raz w tygodniu i nikomu nie zaszkodzą, a mogą bardzo pomóc

Po takim obszernym wyjaśnieniu zagadnień myślę, że rodzice nie mają teraz obaw o uczęszczanie z dzieckiem na basen.

Również mam taką nadzieję. Jednak jeśli pojawiłyby się jeszcze jakieś pytania to zapraszam na blog uczymymiloscidowody.pl i fanpage @UczymyMilosciDoWody gdzie staramy się poruszać wszystkie wodne tematy. Mam nadzieję, że zachęciłem wszystkich do uczestnictwa w wodnych zajęciach 🙂

Bardzo dziękuję za możliwość wypowiedzenia się na Twoim blogu, mam nadzieję że to nie ostatni raz.

Do zobaczenia na basenie!

To ja bardzo dziękuję i mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja porozmawiać:)

 

Fizjoterapeuta dziecięcy Monika Młoda

Instruktor oraz metodyk w Szkole Pływanie Fregata Swimming Szymon Siejkowski

Udostępnij na: